wtorek, 7 lipca 2015

Hell in a Life: Rozdział 2 ,, Tajemniczy nieznajomy "

Wyszłam z jaskini i popatrzyłam się oszołomiona w oczy postaci.
- Kim jesteś ? - zapytałam podejrzliwie
- Bezimienny - rzekł - Ale to nie jest ważne. Tam jest mój wójek ! Umiera ! Proszę pomóż !
Zastanowiłam się chwilę, nie wiem czemu, ale uznałam, że mogę mu zaufać.
Wbiegłam do jaskini i wzięłam apteczkę.
- Prowadź - rzuciłam i razem z chłopakiem pobiegliśmy w stronę puszczy. Po kilku minutach dotarliśmy do małego domku. 
- W nocy jakiś zwierzak wbiegł nam do domu i poważnie zranił mojego wójka. Chyba jeszcze nie wdało się zakarzenie - wyjaśnił 
- Dobrze - szepnęłam bardziej do siebie niż do Bezimiennego - Wezmę wodę utlenioną, a ty wygrzeb z dna tego pudełka gazę i bandaż - powiedziałam dumna z tego, że uważałam na zajęciach z pierwszej pomocy.
Wzięłam wodę utlenioną i podbiegłam do mężczyzny. 
- Cholera - mruknęłam i polałam mu ranę wodą - To będzie bolało - oznajmiłam i jakby na znak tych słów mężczyzna zaczął wić się z bólu
Obok mnie ukucnął Bezimienny.
- Proszę - mówiąc to podał mi gazę i bandaż
Nasączyłam gazę wodą utlenioną, przyłożyłam do rany i owinęłam bandażem
- Gotowe - rzekłam próbując nie zwymiotować na widok potoku krwi.
Razem z Bezimiennym przeszliśmy do drugiego pokoju.
- Jak się nazywa twój wójek ?
- Johnatan - oznajmił krótko i na temat
- To twój dom ? - zapytałam 
- Tak. Mieszkam tu od dzieciństwa - rzekł  i szybko zmienił temat - Nie przedstawiłaś się
- Bo nie miałam okazji - bąknęłam - Bella Scott - oznajmiłam z bladym uśmiechem
- Przyłączysz się do mnie ? Z twoimi umiejętnościami możesz nawet się przydać - posłał mi łobuzersko uśmiech, przez który zdjęłam swoją sztywną maskę i szczerze się zaśmiałam.
- Wreszcie ! Wiesz, jesteś dużo ładniejsza jak się uśmiechasz - powiedział
- Dzięki. - naglę przypomniałam sobie o Eriku. PARK ! - Muszę... Zaraz... Jezu ! - ukryłam twarz w dłoniach.
- Co się stało ? - zapytał Bezimienny 
- Kiedy wybuchła bomba byłam na spotkaniu z moim chłopakiem. Erikiem. - po moim policzku spłynęła łza, ale zaraz potem otarłam ją gniewnie 
- Wiem, że to dla ciebie trudne, ale musimy znaleźć jakąś kryjówkę, gdzieś w lesie. - oznajmił
Nie protestowałam. Tutaj mogli nas dopaść żołnieże, albo ocaleni....

sobota, 27 czerwca 2015

Hell in a Life: Rozdział 1 ,, Bomba "

  Był ciepły letni poranek kiedy ja, Bella Scott, postanowiłam pomóc rodzicom w ogrodzie. Miałam wtedy 16 lat i nie byłam jednym z tych aspołecznych dzieciaków, które godzinami przesiadują w domu i nie wychylają się, jakby bały się, że ludzie ich zjedzą. Nie miałam zbyt wielu przyjaciół, ale jednak, moja najlepsza przyjaciółka Zoey, moja ulubiona siostra Jessica, oraz mój chłopak Erik. Ogółem mam czworo rodzeństwa. Trzech braci: najmłodszego Kacpra ma 6 lat i jest najbardziej upierdliwym stworzeniem na świecie, Karola ma 12 lat i nie zbyt często go widuję, bo ma próby kapeli i najstarszego Kamila, on ma 17 lat i też rzadko bywa w domu, bo chodzi na ,, randki " za swoją dziewczyną, oraz ( wyżej wymienioną ) 
siostrę Jessicę, jej mogę powiedzieć wszystko, a ona i tak nie wygada tego rodzicom. Ufam jej.
- Cześć kochanie ! - krzyknął mój tata
- Co mam robić ? - zapytałam siadając na bujawce.
- Jak na razie nie potrzebna jest nam pomoc - rzekł uśmiechając się do mnie - Możesz spotkać się z Erikiem.
- Ok. Pójdę zadzwonić do niego - odparłam szybko i pobiegłam w stronę telefonu.
Odebrał po drugim sygnale.
- Erik ! Poszedłbyś ze mną do parku dziś o 14 ? - zapytałam od razu
- Ymm... Tak ! Będę - powiedział ze śmiechem - Już nie mogę się doczekać ! Kocham cię ! Pa !
Rozłączyłam się.
No cóż, nasze rozmowy nigdy nie trwały długo.
Ponownie wyszłam na taras.
- Zawiezie mnie ktoś ? - zapytałam najsłodszym głosikiem na jaki zdołałam się zdobyć
Moja mama przewróciła oczami.
- Ja mogę ! - rzekła wstając
- Dzięki ! Będe w samochodzie ! - krzyknęłam i pobiegłam w stronę auta.
Po chwili byłyśmy już w parku.
- Dzięki ! Kocham cię ! - powiedziałam z uśmiechem wysiadając z samochodu.
W moją stronę biegł już Erik.
- Cześć ! - odparł i pocałował mnie w policzek.
Naglę coś było nie tak. Ziemia zaczęła się trząść. Upadłam i straciłam przytomność. Po moich plecach przebiegła fala gorąca. 
Co to może być ?!
Słyszałam krzyki, wycie aut, płacz. Tak jakby koniec świata.
Otworzyłam oczy, widziałam jak przez mgłę. Kiedy je zamknęłam ponownie odpłynęłam. Może to był tylko sen ?
Obudziłam się, a przede mną widziałam bardzo jasne światło. Szłam ku niemu jak zahipnotyzowana. Naglę tuż obok niego pojawiła się ciemna postać.
- Jeszcze nie czas, moja córko, nie czas - szepnęła kobieta ( bo rozpoznałam ją dopiero kiedy podeszłam bliżej ) i pocałowała mnie w czoło.
Znowu zapanowała ciemność...
Naglę otworzyłam oczy. Mocne światło uderzyło moje oczy. Ukazały mi się zawalone budynki, rozstrząsania samochody, no i... krew. Dużo krwi. Widziałam ludzi, raczej... trupy. 
Rozstrzęsiona podniosłam się z ziemi.
Przydałoby się coś do jedzenia - pomyślałam - W piwnicy powinny być jakieś zapasy i broń.
Rozejrzałam się i skierowałam się w stronę piwnicy.
Nasze ,, pod ziemia " nie były olbrzymie, ale jednak.
Zabrałam kilka rzeczy: kilka broni palnych, amunicję, łuk, strzały, trochę jedzenia, wodę, a to wszystko zapakowałem w wielką torbę. ( wszystko mi się zmieściło, magia, co ? ) i pobiegłam do domu.
Padłam na kolana na widok mojej mamy kryjącej własnym ciałem mojego brata Kacpra. Rozryczałam się. Nie wiem jak długo tam byłam, ale miałam ochotę wziąć nóż i się zabić.
Naglę usłyszałam odgłos pisków.
Kiedy się odwróciłam ujrzałam mojego psiaka, Alex'a.
Podszedł do mnie smętnie, a ja przysunęłam go do siebie.
Oczy dalej miałam mokre od łez. Wstałam i wyszłam na podwórko.
No dobra, trzeba wziąć się w garść, zacisnąć pięści i iść dalej. Po pierwsze muszę znaleść jakieś bezpieczne miejsce dla mnie i Alex'a. - pomyślałam
Pobiegłam do lasu i znalazłam w nim jakąś jaskinie.
Rozłożyłam rzeczy, wzięłam siekierę ( którą również miałam ze sobą ) i podeszłam do najbliższego drzewa. Odrąbałam kilka kawałków drewna i wróciłam do jaskini.
Rozpaliłam sobie ognisko, rozłożyłam śpiwór oraz koc i położyłam się spać.
Przynajmniej próbowałam zasnąć. Nie mogłam uspokoić myśli. 
Naglę Alex zaczął szczekać. Wybiegł z jaskini ciągnąć mnie za sobą.
Przedemną stała ciemna postać i naglę zrozumiałam, że to....
...Człowiek...


Kim może być tajemniczy wędrowca ?

Chcecie kontynuację ?
Zapraszam do komentowania !